"Wartości są święte, choć dla niektórych to nic nie znaczy. Niech się wypowie ten co wartości utracił, bo wszystko przemija w życiu powoli i chwile i to co boli. Wszystko przemija jak przeznaczenie i zostaje w sercu tylko wspomnienie."
Dwie prace, jeden autor pan Arkadiusz. Przypominamy, że realizacje w technice linorytu odpowiadają na temat "Coś z morałem". "'Wszystkie drogi' autor pokazuje w swojej pracy, że ludzie się śpieszą co w konsekwencji do licznych wypadków stąd też autor wysuwa się z apelem o spokojną i bezpieczną jazdę. Piesi jak i kierowcy mają wiele do stracenia, mowa tutaj o życiu i zdrowiu, a nawet wolności. Nie tylko o życiu swoim, ale i o bliskich nam osobach." "'Równość' ta praca mówi nam o równości na świecie. Ze względu na dobór czerni i bieli wielu z Was bierze pod uwagę aspekt rasowy, ale chodzi tutaj również o ogół życia. Interpretacja tej pracy może być również negatywna gdyż klawisze pianina pokazują nam pewną grę. Aczkolwiek ktoś jest dobry stąd też jasny kolor i następuje mieszanie jasnego z ciemnym, że zły gra dobrego, że jeden tak zatańczy jak tamten mu zagra."
Wspominaliśmy na łamach bloga o powołaniu do życia, w Zakładzie Karnym w Wołowie, kolektywu URODZAJ. Spotkaliśmy się w tej sprawie z artystami z Wrocławia reprezentującymi kolektyw Wykwit/ Warstwy, żeby opowiedzieli nam więcej o realizowanych przez siebie projektach artystycznych i społecznych m.in. o projekcie DIY Wykwit, którego byliśmy uczestnikami (o konkursie i wygranej piszemy w poście z listopada). 13 panów miało możliwość na żywo poznać i porozmawiać z mieszkańcami poniemieckiej willi, która na okres 5 lat stała się miejscem spotkań, wystaw, działań artystycznych i ich domem. W ramach spotkania poruszyliśmy ciekawe tematy jak założyć kolektyw, jak go współtworzyć i podejmować wspólnie decyzje. Jaki jest jego cel i skąd rodzi się na niego pomysł - potencjał miejsca, ludzi, braków, ale i możliwości. Wykorzystanie odpowiedniego momentu, chęci i zaangażowania skutkuje tworzeniem się niezależnej sztuki i kultury, która zmienia najbliższe otoczenie. kolektyw (ros. kollektiw z łac...
W niewielkim miasteczku leżącym niedaleko stolicy żył chłopiec o imieniu Agfa. Był bardzo niesfornym dzieckiem. W szkole dokuczał młodszym i słabszym kolegom. Za nic miał przestrogi rodziców, którzy mówili mu, że zło jakie wyrządził innym ludziom zawsze wraca ze zdwojoną siłą. W dniu jego 18 urodzin, po przyjęciu, na które zaprosił wszystkich członków rodziny i przyjaciół, zmęczony i wyczerpany zabawą padł na łóżko. Chciał zasnąć jednak w pewnej chwili obok niego pojawiła się dziwna, wręcz przerażająca postać w wielkim słomianym kapeluszu i długim aż do kostek płaszczu. W tym, co przypominało dłoń trzymał niewielką szpilkę. Agfa pomyślał, że to tylko przewidzenia spowodowane zbyt dużą ilością alkoholu i trawki. Jednak poczuł kłucie. Jedno, potem następne, a sfora w kapeluszu za każdym razem powtarzała "i znów, i znów, i znów". Od tej chwili postać ta nie odstępowała go nawet na chwilę. Gdziekolwiek Agfa się znalazł słomiany kapelusz był przy nim i kłuł go powtarzając wci...
Komentarze
Prześlij komentarz